Excerpt for Oniemiałość by Michael Tequila, available in its entirety at Smashwords

ONIEMIAŁOŚĆ


by

Michael Tequila


Smashwords Edition


* * * * *


Published on Smashwords by:

© 2011 by Michał Edward Wrzesiński

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.


Website: www.michaeltequila.com

Email: michaeltequila@michaeltequila.com


Adelajda, marzec 2011


All rights reserved. Without limiting the rights under copyright reserved above, no part of this publication may be reproduced, stored in or introduced into a retrieval system, or transmitted, in any form, or by any means (electronic, mechanical, photocopying, recording, or otherwise) without the prior written permission of both the copyright owner and the above publisher of this book.


Smashwords Edition License Notes

This ebook is licensed for your personal use only. This ebook may not be re-sold or given away to other people. If you would like to share this book with another person, please purchase an additional copy for each person you share it with. If you are reading this book and did not purchase it, or it was not purchased for your use only, then you should return to Smashwords.com and purchase your own copy. Thank you for respecting the author’s work.


* * * * *


Od autora


Poezja jest poszukiwaniem piękna, prawdy, miłości i uspokojenia. To moja definicja twórczości poetyckiej.

Wiersze niniejszego wydania uważam za szczególnie refleksyjne, skłaniające do zastanowienia się nad tym, co jest dla nas najważniejsze. Są też bardzo osobiste. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałem, że moja twórczość wynika przede wszystkim z potrzeby wyrażenia głębszych uczuć i zrozumienia samego siebie. Poezja stała się dla mnie drogą i formą samoleczenia się z urazów i poczucia niemożności.

W naszej codzienności poruszamy się w dwóch nurtach: działań praktycznych i duchowości.

Praktyka wymaga ułożenia sobie życia: zdobycia i utrzymania pracy, zapewnienia godziwego dochodu, dbałości o rodzinę, zdrowie, edukację. Spora część życia to sprawy prozaiczne: przygotowanie posiłków, sprzątanie, praca w ogrodzie, mycie naczyń, golenie się i ubieranie, zakupy. W nurcie codzienności znaczenie mają zasoby energii i pieniądza. Pieniądz nie jest wymysłem szatana, lecz cywilizacji. Kiedyś ludzie musieli umieć polować, uprawiać rolę i budować, aby zapewnić sobie i rodzinie pożywienie, okrycie i dach nad głową. Dziś muszą umieć zarabiać pieniądze, aby realizować dokładnie te same cele. To jest proza życia.

Drugi nurt to duchowość. Miłość, umiłowanie prawdy, piękna i sztuki, wiara w Boga, poczucie sprawiedliwości, ciekawość świata. Tutaj mieści się poezja. Duchowość jest wartością samą w sobie, nie można jej kupić ani sprzedać. Pieniądz tutaj nie ma wartości. Częścią duchowości jest również sport, jeśli opiera się on na wartościach takich jak hart ducha, pragnienie wzbicia się, doskonalenie się, zmaganie się z samym sobą i konkurencją. To jest poezja życia.

Każdy z nas bywa samotny. Często jest samotny. Samotność może oznaczać bowiem sytuację, kiedy nikt nie potrafi nas zrozumieć, pomóc lub choćby wysłuchać. Wtedy z pomocą może przyjść poezja. Jest drogą do odnalezienia siebie, doznawania życia bez bólu, w poczuciu wzniosłości. Czytając poezję osiągamy wyższy poziom przeżywania, świadomości i łączności z samym sobą, ludźmi, Bogiem. To wspaniałe, kiedy piszący i czytający poezję przeżywają podobne uczucia i nastroje, doznają tych samych radości i cierpień. Dla autora jest to forma spełnienia twórczego.

Niniejszy zbiór poezji, podobnie jak pozostałe, prezentuje utwory w kolejności ich powstawania. Wyjątkiem jest pierwszy wiersz, który jest wierszem tytułowym. Wszystkie utwory powstały na przestrzeni lat 1995 - 1999. Obok daty powstania podane jest miejsce powstania utworu. Ma to znaczenie, gdyż niektóre wiersze mają związek z aktualnymi wydarzeniami społecznymi, politycznymi itp. a także przebiegiem życia autora, na którego niemały wpływ miała depresja. W okresach dobrego samopoczucia powstawały wiersze słoneczne, radosne, humorystyczne. Kiedy w utworze dominuje przygnębienie, smutek czy wręcz rozpacz, czytelnik z łatwością rozpozna gorszy dzień autora. Dziwne bywają drogi twórczości.


* * * * *


Spis treści


Oniemiałość

Na niektórych duchownych

Droga do Europy

Człowiek i ptak

Nad Jeziorem Alberta

Spełnienie

Oli P.

Odmiany losu

Aktor

Rozpacz

Fraszki

O zwięzłości

Kwietne szaleństwo

Skarżyła się

Talent

Burza

Co mnie przeraża

Busz

Spacery z sobowtórem

W rozmowie z guru

Rezerwat Onkaparinga

Królestwo buszu

Nadrzeczna mgła

Bałkany

Oto stoję na brzegiem

Koniec świata

Podróż w zapomnienie

Rozstrzelanie

Wieczór nad równinami

Wiatraki czasu

Od dzisiaj żłopię

Równina Nullarbor

W kawiarni de Bernales

Noc na kempingu w Busselton

Milczę

Żyję zaprzeczeniem

Stąpasz w nastroju

Noworoczne nastroje

Na promenadzie

Wyciągam ręce

Białe motyle

Nagrzane cienie

Sumienie

Siebie wykrzyczeć

Francisco Goya

Korzenie niepokoju

Anioł miłości

Szukanie myśli złotej

Ty mi dzień dajesz


* * * * *


Oniemiałość


Z czyśćca niepokojów dusze wyjrzą płowe,

oniemiałość czynom odejmie znaczeń mowę,

w królestwie pięknej Wenus i chmurnego Marsa

Idea na tron zasiądzie. Wszystko inne to farsa.


Kiedy już dojdziesz, gdzie każdy dojść musi

i ciężar zmyślony na przejrzystość zmienisz,

ręce cię zaświerzbią i anioł podkusi,

byś bezwstydnie dotknął poezji płomieni.


Gdynia, 3 grudnia 1999


Na niektórych duchownych


Kapłan, płatny urzędnik, obrzędy odprawia,

papierowym słowem z grzechem się rozprawia.

Apostolską pasją nie splami swej wargi,

milczy duch kaznodziei, płomiennego Skargi.

Pieśń intonuje żałosną plebejskiego tonu,

co skona nim dosięgnie Najwyższego tronu.


Morphett Vale, 12 maja 1995


Droga do Europy


Rodacy!


Rozejrzyjmy się wokół przytomnie,

zapytajmy: Co nas tam ciągnie?

Europa jest za daleko!

Tam nie płyną razem i wóda i mleko!


Czy nam tu jest źle w tym kraju?

Czy my naprawdę musimy do raju?

Czy musimy bić komuś pokłony?

Nasz prezydent da nam miliony!


Rodacy!


Rozejrzyjmy się najpierw, gdzie schludniej!

Może lepiej na Wschód lub Południe?

Zapytajmy: Gdzie blisko nam duchem?

Tam, gdzie dobrobyt tworzy się obuchem!


Bracia!


Nie dajmy się zbałamucić!

My ze złej drogi musimy zawrócić!


Morphett Vale, 15 września 1995


Człowiek i ptak


Upał. Ziemia płonie.

Popalone twarze, poparzone dłonie.

Uderzenia słońca. Kosmiczny wybuch gazu.

Puls żyły rozrywa. To z ognia nakazu.


Drzewo. Ptak zastygły. Dziób szeroko otwarty

żarem oddycha. Wzrok mgłą niezatarty.

Żyje. W cień spływa i szuka ochłody.

Mądrość przyrody.


Plaża. Pełnia wolności. Nikt tu nie zapędza.

Przyjdziesz, twoja decyzja. Ignorancji nędza.

Być piękniejszym. Skóra koloru spragniona.

Plamki. Potem melanoma.


Znowu upał. Ziemia płonie i powietrze płonie.

Krew. Popalone twarze, poparzone dłonie.

Jakaś zabójcza zmiana. Jakaś przyczyna nowa.

To przestrzeni nowotwór - dziura ozonowa.


Klimat coraz gorętszy.

Czy to przeciw życiu słońce się sprzysięga?

To człowiek. Jego arogancja.

Atmosferyczny śmietnik. Pociągi dwutlenku węgla.


Ptak. Trwa. W cień spływa i szuka ochłody.

O, mądrości przyrody!

Człowiek. Ozonu destrukcja, słońca eksplozja

i rozpaczy rzeka. O, szaleństwo człowieka!


Morphett Vale, 18 listopada 1995


Nad Jeziorem Alberta


Wspomnienia z wycieczki samochodowej do

Meningie z Heleną i Tadeuszem Z. Meningie

leży nad Jeziorem Alberta, do którego wpływa

Murray, największa rzeka Australii.


Jezioro wiatr omiata, spóźniony i chłodny,

dzień chmurny, półdeszczowy, wydarzeń niegodny.

Ptaki o tym nie wiedzą, łączą się w gromady

i na przekór pogodzie lotne odbywają parady.


Czy widziałeś kiedyś wielkodziobych pelikanów sznury,

jak spływają w jezioro spod nawisu chmury

na białoczarnych skrzydłach rozpostartych jak żagle,

co nie drgną nawet, gdy wiatr uderzy je nagle?


Żeglują nad jeziorem powietrzne okręty,

wielki dziób odchylony, przód zgrabnie wygięty,

przypominając z oddali węzłowate sznury

przesuwane w przestworzu prawami natury.


Kiedy wiatr je unosi tuż, tuż nad falami,

bryzgi wody muskają białymi brzuchami.

Myślisz, wdzięk bezgłośny szybuje w bezruchu;

to oczy chłoną piękno nie angażując słuchu.


Morphett Vale, 9 grudnia 1995


Spełnienie


Impuls nieznany, nagłe pożądanie

i chęć spełnienia, rozkoszy oddanie.

Łono pragnieniem wypełnia się drżące,

powaby rozsiewa na cielesnej łące.


Skóry aksamit palców drżenie

wzmaga, zarazem łagodzi,

falami ciepła ogrzewa,

nagością ciała chłodzi.


Czas pieszczotami narasta,

wspaniały, łagodny i cichy,

miłośnie się otwierają

kwiatu słodyczy kielichy.



Kiedy spełnienie przychodzi

rozkosz się krzykiem wypełnia,

świat w jakąś głąb zapada

i cud przeżycia się spełnia.


I nie wiadomo skąd, kiedy

dźwięk roztapia się w ciszy,

umysł pogrąża w przeżyciu,

zamiera, nic już nie słyszy.


I tylko oczy widzą,

jeśli nie są zamknięte,


Purchase this book or download sample versions for your ebook reader.
(Pages 1-12 show above.)